Miesięczne archiwum: Czerwiec 2013

TIDNY

To mi się podoba
Download PDF

TIDNY

Niektórzy sądzą, że kolorowanki  ograniczają kreatywne myślenie dziecka, że lepiej aby swobodnie rysowało. Warto zachęcać dziecko do niczym nie skrępowanej twórczości, ale kolorowanki również są pożyteczne; rozwijają analizę i syntezę wzrokową, koordynację wzrokowo-ruchową, precyzję ruchów dłoni i palców… W efekcie wspomagają, między innymi, naukę czytania i pisania. Dlatego każda sposobność do kolorowania jest dobra.
Tkanina TIDNY to budynki, pojazdy, zwierzęta, ptaki, rośliny rysowane lekką kreską. Kolorowanie obrusu z tej tkaniny jest szczególną frajdą. Także dla dorosłych. I duzi i mali mogą się więc świetnie bawić razem. To także dobre ćwiczenie na wytrwałość. Nagrodą będzie satysfakcja z gotowego dzieła.

Do kolorowania potrzebne będą niespieralne pisaki lub farby do tkanin. Można je kupić w sklepach papierniczych, sklepach zaopatrujących artystów plastyków, w Empiku.

Projektantki Sissi Edholm i Lisa Ullenius

Sissi Edholm i Lisa Ullenius

Tkaninę TIDNY zaprojektowały Sissi Edholm i Lisa Ullenius ze sztokholmskiego studia graficznego Edholm Ullenius. Tkanina jest bawełniana, ma szerokość 150 cm, raport 92 cm i można ją prać w pralce w temperaturze 60°C.

Na pomysł wielkoformatowych kolorowanek wpadli też inni. Polska grupa AZE DESIGN zaprojektowała tapety do kolorowania dla dzieci Muzzy, a brytyjski artysta Jon Burgerman tworzy tapety i puzzle do kolorowania. Jego prace ucieszą też dorosłych miłośników sztuki.

Zobacz także inne projekty studia Edholm Ullenius:
Można ciąć

Umywalki LILLÅNGEN

To mi się podoba
Download PDF

umywalka w łazienceWiecie co to jest „powierzchnia odkładcza”? Tak, to jeden z tych pseudo profesjonalnych terminów, które zaśmiecają nasz język. Ten wywodzi się z żargonu producentów ceramiki sanitarnej. „Powierzchnia odkładcza” oznacza blat zintegrowany z umywalką, na którym można coś odłożyć; mydło, kosmetyki, okulary… Wszystko to możemy mieć pod ręką, podczas porannej czy wieczornej toalety. Umywalki z dużą powierzchnią odkładczą są najbardziej pożądane. Uchodzą – i słusznie – za wygodne. Umywalki LILLÅNGEN mają takie właśnie poręczne blaty czy też półki. A to jeszcze nie wszystko. Rolę blatu mogą też przejąć, będące w komplecie z umywalką, akcesoria: mydelniczka, taca – podstawka, wieszaki. To koncepcja zapożyczona z kuchennych zlewozmywaków, które uzbrojone w akcesoria, takie jak deska do krojenia, którą można przykryć komorę zlewu, przejmują funkcję blatów kuchennych. Dzięki temu nawet w niewielkiej kuchni możemy mieć wygodny duży zlewozmywak. Teraz także w niewielkiej łazience możemy mieć wygodną dużą umywalkę. A ci, którym zdarza się nazywać umywalkę zlewem nie będą tym razem usprawiedliwieni.
Umywalka LILLÅNGEN jest wykonana z ceramiki szkliwionej i dostępna w trzech szerokościach: 40, 60 i 80 cm, głębokości 40, 5 cm i wysokości 13 cm. Jest też model węższy, do mniejszych łazienek, o wymiarach: 60 cm (szer.) x 27 cm (gł.) x 14 cm (wys.). Wieszak na ręczniki, mydelniczka oraz taca – podstawka ze stali nierdzewnej, a także sitko – korek są w komplecie. Umywalki pasują do szafek LILLÅNGEN z jednymi lub dwoma drzwiami.
Zwróćcie też uwagę na syfon z tworzywa polipropylenowego do umywalek LILLÅNGEN. Jest wyposażony w membranę silikonową, która działa jak zastawka serca; zastępuje zawór napowietrzający, nie pozwala na cofanie się wody i nie przepuszcza nieprzyjemnych zapachów, nawet podczas długiego nieużywania. Wysokość syfonu to tylko 17,5 cm. Dzięki temu zajmuje mniej miejsca w szafce pod umywalką. Do odpływu można podłączyć pralkę automatyczną.

Inma Bermúdez

Inma Bermúdez

Projekty umywalek pochodzą z 2009 i 2011 roku, a ich autorką jest pochodząca z miasta Murcja w południowo-wschodniej Hiszpanii – Inma Bermúdez. Ma dopiero 37 lat i już duży zawodowy dorobek na koncie. Od 2006 roku spod jej ręki wyszło już ponad sto produktów, które dzisiaj możecie znaleźć na półkach IKEA!

Gdzie, jeśli nie na lodówce?

Sam zaprojektujesz
Download PDF

Do niedawna niemal w każdym przedpokoju stał stolik, a na nim telefon. Obok leżało „coś do pisania”; papier, długopis i oczywiście notes z numerami telefonów. W szufladce – kluczyk do skrzynki na listy i klucze do piwnicy. Czasami też znaczki pocztowe i zapasowe baterie. Dzisiaj też dobrze jest mieć takie miejsce, nawet jeśli nie mamy już telefonu stacjonarnego ani notesu z telefonami, gdzie można zostawić wiadomości dla domowników: listę zakupów dla syna czy kwit do pralni – może ktoś odbierze.

Miejsce to powinno być zawsze dostępne. To dlatego takim powodzeniem cieszą się magnesy na drzwiach lodówki. Jeśli jednak nie na lodówce, to gdzie? Na pewno najwygodniej, jeśli takie centrum informacyjne, czy też centrum dowodzenia, znajdzie się w kuchni lub w przedpokój. Może być połączone z domowym biurem.

W przedpokoju

Magnes

W wąskim korytarzu wystarczy miejsce na drobiazgi przy szafce na buty i tablica magnetyczna.
Nie zapomnij też o oświetleniu.

Co powinno się w znaleźć w centrum dowodzenia domem:
- numery telefonów alarmowych, a także telefon do pediatry, weterynarza opiekującego się psem, zaprzyjaźnionej sąsiadki, administracji,…
- kalendarz do zapisywania wizyt lekarskich, wyjazdów, imienin, urodzin, itp.,
- plany lekcji dzieci i rozkład ich zajęci dodatkowych,
- instrukcja segregacji odpadów,
- klucze do piwnicy, na strych, do garażu,…
- długopisy, flamastry, notes, latarka, nożyczki,
- korespondencja, rachunki do opłacenia,
- lista zakupów, drobne na wszelki wypadek,…
Każdy na pewno z łatwością wyliczy jeszcze kilka takich informacji i rzeczy, które zawsze powinny być pod ręką.
Przydałaby się też stacja ładowania telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych.

W kuchni

Domowe centrum to rozwiązanie przede wszystkim dla rodzin, w których domownicy często się mijają. Dobra komunikacja i porządek są wówczas szczególnie ważne.

Domowe centrum to rozwiązanie przede wszystkim dla rodzin, w których domownicy często się mijają.
Dobra komunikacja i porządek są wówczas szczególnie ważne.

Gdy jestem u kogoś z wizytą, zawsze ukradkiem studiuję informacje na tablicy. Dużo można się z nich dowiedzieć o codzienności gospodarzy. Sama nie mam takiej tablicy. Ograniczam też wszystko, co stoi na wierzchu. Telefon stacjonarny trzymam w szufladzie, obok mam szmatkę do czyszczenia okularów, pudełko z paragonami (przechowuję je, aż tak wyblakną, że nie da się ich odczytać), wyciętą z jakiejś gazety kartkę z numerami telefonów na policję i pogotowie. Ilekroć ją widzę, boję się, że będę musiała jej użyć. W stresie mam problem z trafieniem w klawisze telefonu. To pewnie też mówi to i owo o mnie.