Miesięczne archiwum: Sierpień 2017

Kultowe meble w odmienionej formie

 

IKEA działa już od ponad 70 lat, nic więc dziwnego, że wiele dostępnych w niej mebli zyskało już status kultowych. W tym roku projektanci postanowili tchnąć w nie nowego ducha. I wiecie co? Wyszło im to świetnie!

now_02

Fotel pełen wspomnień

Jednym z moich pierwszych, jeszcze dziecięcych wspomnień związanych z IKEA jest fotel POÄNG, który stanowił ulubione siedzisko w domu mojej cioci. Biały, klasyczny mebel z brzozowymi oparciami był miejscem, gdzie czasami udawało mi się obejrzeć telewizję czy przeczytać bajkę, oczywiście bujając się. W tym roku twórcy mebla świętowali jego 40-te urodziny. Dziś POÄNG dostępny jest w nowych wersjach, a posiadacze wcześniejszych, mogą swoje meble wyposażyć w nową, modną granatową poduchę.

now_00

Sofa, która nigdy Ci się nie znudzi

Kolejnym produktem odświeżonym przez projektantów IKEA jest dwuosobowa sofa KLIPPAN. Ten wprowadzony jeszcze w latach 80. mebel wciąż należy do ulubionych produktów kupowanych w IKEA. Wpływ na to ma wiele czynników takich jak: wygoda, kompaktowość, różnego rodzaju pokrycia, które są łatwe w utrzymaniu czystości, a także przystępna cena. Nowe czarno-białe pokrycie z motywem roślinnym przypadnie do gustu zarówno tym, którzy użytkują sofę KLIPPAN na co dzień, jak i tym, którzy poszukują wypoczynkowego mebla do salonu.

now_01

STRANDMON znaczy relaks

Fotel STRANDMON jest od lat synonimem relaksu i odpoczynku. Jego wysokie oparcie, duża, wyprofilowana poduszka i wygodne podłokietniki sprawiają, że fotel jest idealnym miejscem do oglądania telewizji, czytania gazety czy ucięcia popołudniowej drzemki szczególnie, gdy wyposażymy go w dodatkowy podnóżek z tej samej serii. Teraz te nieprawdopodobnie wygodne meble można nabyć w kolorze ciemnej zieleni oraz w roślinny deseń.

ros_1

A jakie są Wasze ulubione meble dostępne w IKEA?

Twoje mieszkanie w nowym świetle

 

Światło jest jednym z najważniejszych elementów naszego życia. Gdy świeci słońce czujemy się pełni energii, a do tego łatwiej nam się wypoczywa. Podobnie jest w domu – odpowiednio dobrane oświetlenie sprawi, że będziemy czuć się w naszym mieszkaniu jeszcze lepiej, a relaks będzie przyjemniejszy. Gdzie je wybrać? To proste – oczywiście w IKEA.

lun1

ABC domowego oświetlenia

Najpierw trochę teorii, ale nie martwcie się – będzie ciekawie. Wybór żarówki zaczniemy od barwy dawanego przez nią światła. Najprzyjemniejsze do relaksu jest światło ciepłe, czyli takie o mocy 2700 kelwinów. Jeśli żarówka ma służyć do pracy wybierz światło chłodne – 4000 lub 5000 kelwinów. Następnie jasność. W IKEA dostępne są żarówki o jasności 80, 90, 100, 200, 400, 600 i 1000 lumenów, które określają moc strumienia światła. 80 to strumień najlżejszy, a 1000 to, analogicznie, najmocniejszy.  No i na koniec – zużycie energii. Im będzie ono mniejsze, tym mniejsze rachunki, a im mniejsze rachunki tym więcej środków w domowych budżecie. Żarówki ledowe dostępne w IKEA zużywają zdecydowanie mniej energii od ich tradycyjnych odpowiedników, a świecą nawet przez 20 lat!

lun3

LUNNOM, czyli nowoczesność i klasyka w jednym

Skoro już wiemy trochę o żarówkach to możemy zabrać się za ich wybór. Ostatnio będąc w IKEA zauważyłam nowość – serię LUNNOM. To designerskie żarówki, stylizowane na klasyczne wyroby Edisona, które nie tylko przepięknie wyglądają, ale są też bardzo praktyczne. Znajdziesz tutaj żarówki przeźroczyste, jak i z dymnym szkłem, o różnych kształtach. Gama od 100 do 600 lumenów sprawia, że można je powiesić właściwie w każdym pomieszczeniu. Co ciekawe żarówki z przyciemnianym szkłem mają moc 2200 kelwinów, dzięki czemu dają niesamowite, bardzo ciepłe światło. Ma się poczucie, jakby barwa ta „otulała”

lun2

Żarówki LUNNOM tak mi się spodobały, że wiszą już u mnie w kuchni i salonie. A jak Wam się podobają?

Torba śniadaniowa

 

Nowy rok szkolny to nowe wyzwania. I to nie tylko dla uczniów, ale także dla ich rodziców. Ja sobie również wyznaczyłam nowe cele. Chciałam zrobić torebkę śniadaniową na wzór dobrze nam znanych jednorazowych papierowych. Choć są praktyczne, to jednak trochę szkoda mi codziennie używać nowej. Postanowiłam zatem stworzyć taką wielokrotnego użytku. Najlepiej szybko. Wiadomo, żaden rodzic nie cierpi na nadmiar wolnego czasu. Szycie nie wchodziło w tym przypadku w ogóle w grę. Bardzo pomocny okazał się jednak jeden gadżet, który już sprawdziłam w praktyce i wiem, że i tu świetnie się sprawdzi. Chcecie wiedzieć, jak wykonać tekstylną torbę śniadaniową? To proste!

Potrzebne nam będą:

  • tkanina
  • flizelina (opcjonalnie)
  • żelazko
  • nożyczki
  • ołówek
  • centymetr/linijka
  • klej do tkanin (wspomniany wcześniej gadżet)

_IPH0716ss.PNG

Z tkaniny wycięłam dwa prostokąty o wymiarach 40 na 75 cm. To samo zrobiłam z flizeliną
(z małym zapasem z każdej strony, który po zaprasowaniu wyrównałam do tkaniny). Flizelinę użyłam, ponieważ materiał, jaki wybrałam na torebkę, jest dość cienki i ograniczy „sypanie”się tkaniny. W przypadku tkaniny o wyższej garmaturze (grubszej i sztywniejszej) flizelina nie jest potrzebna do usztywnienia, ale wtedy warto obrzucić ją szwem zygzakowym. Możemy też wtedy wyciąć tylko jeden prostokąt. W opcji, którą prezentuję, do każdego kawałka tkaniny, do jego lewej strony, naprasowałam flizelinę. Na krawędzie jednego z fragmentów wyciętych tkanin, od strony flizeliny, naniosłam klej do tkanin. Oba prostokąty skleiłam równo ze sobą. Dobrze jest chwilę odczekać, aż klej bardziej zwiąże ze sobą materiały.

ikea564s.PNG

Krótszą krawędź prostokąta zaprasowałam żelazkiem do środka na około 1 cm. Na zagiętą krawędź naniosłam klej do tkanin. Skleiłam dwie krótsze krawędzie ze sobą. Od sklejonej krawędzi odmierzyłam 25 cm. Zaprasowałam wzdłuż krótkiego boku, następnie odmierzyłam 12 cm i kolejne 25 cm i tak samo zaprasowałam. Tkaninę złożyłam tak, aby krótsze zaprasowane boki (te po 12 cm) złożyły się do środka. Ma to przypominać złożoną torbę śniadaniową (jeszcze bez dna). Na jednym z końców odchyliłam część złożonej torebki, tak aby utworzyć zagięcia jak na ostatnim zdjęciu: Zaprasowałam żelazkiem, aby utworzyć kanty.

ikea565s.PNG

Wcześniej utworzone zaprasowania rozłożyłam jeszcze szerzej i naniosłam klej do tkanin jak na zdjęciu 2. Tkaninę zagięłam i przykleiłam do środka. To samo zrobiłam z drugą częścią dna torebki. Tym razem klej naniosłam również pośrodku. I to wszystko! Torebka gotowa w 10-15 min. Można ją prać, nie rozklei się, udźwignie także całkiem spore drugie śniadanie i szkolne przekąski.

ikea566s.PNG

Na moją torbę śniadaniową wybrałam tkaninę AVSIKTLIG w energetyczny wzór i kolory. Wręcz zachęca do zajrzenia do środka. A to już pierwszy krok, żeby drugie pożywne  śniadanie zniknęło w brzuchu ucznia.

ikea567s.png

Metamorfoza plecaka

 

Choć w sierpniu trwają jeszcze wakacje, rodzice są myślami już gdzie indziej i powoli przygotowują swoim pociechom wyprawkę do szkoły. To nie tylko książki i zeszyty, ale również plecak. W czasach, kiedy nietrudno o to, żeby ktoś miał to samo co my, indywidualność jest w cenie. A to możemy zapewnić sobie sami odrobiną kreatywności. I tak plecak STARTTID jest świetną bazą do dostosowania go pod indywidualne potrzeby estetyczne. Podpowiem Wam, jak prosto i szybko zmienić go tak, aby nabrał charakteru. Mogą to zrobić nie tylko rodzice, ale i same dzieci.

Potrzebne będą:

  • plecak STARTTID
  • zestaw kaletniczy
  • skrawki skór
  • pisaki do tkanin LOPPSTARR
  • kawałek wełny
  • tekturka
  • nożyczki
  • skrawki tkanin
  • ołówek
  • nożyczki
  • klej do tkanin

ikea559s.PNG

Na początku wymieniłam uchwyty przy suwakach. Dwa cienkie paski wycięłam ze skóry. Dziurkaczem kaletniczym zrobiłam dwie dziurki na obu krańcach. W otworach umieściłam metalowe wykończenia (do dostania razem z zestawem kaletniczym). Zacisnęłam oba końce razem. Przez dziurki przewlekłam kilka razy włóczkę (można zastąpić ją mocnym sznurkiem lub drucikiem) i przywiązałam do suwaka w zamian usuniętego nożyczkami troczka. W ten sposób zmieniłam dwa zapięcia.

ikea560s.png

Ostatnie zapięcie miało być bardziej fantazyjne. Dorobiłam do niego frędzel z włóczki. Na dwóch złożonych ze sobą kartonach zawinęłam włóczkę. Następnie przez środek przeciągnęłam nitkę i związałam ją z jednej strony, a z drugiej przecięłam nożyczkami między tekturkami. Ok. 1 cm od związania przewiązałam nitki w poprzek, tworząc frędzel. Przywiązałam go mocno do ostatniego zapięcia przy suwaku. Kolejną ozdobą plecaka miała być wyklejanka z materiału. W przypadku plecaka mojego syna to pierwsza litera jego imienia. Narysowałam ją na tkaninie (można wydrukować szablon z Worda, jeśli nie jesteśmy mocni w rysunku) i dokładnie wycięłam. Jeśli tkanina ma wzór z jednej strony, pamiętajmy o prawidłowym odrysowaniu litery.

ikea561s.PNG

Litery z materiału nie przyszywałam. To byłoby trochę skomplikowane. Przykleiłam ją klejem do tkanin. Jest mocny, ale jeśli w trakcie przyklejania coś wydostanie się nam poza obszar, który ma być klejony, trzeba jak najszybciej usunąć go mokrą gąbką lub skrawkiem zwilżonej tkaniny. IKEA w swojej ofercie ma jeszcze supergadżet, który w łatwy sposób pozwoli ozdobić plecak: flamastry do pisania po tkaninach. Ja wykorzystałam je dość skromnie, gdybym jednak przygotowywała plecak dla dziewczynki, pewnie bym je wypisała. Jestem pewna, że z czasem mój syn sam go ozdobi wzorami według własnego pomysłu. Na koniec plecak zyskał jeszcze dodatkowy skórzany uchwyt na górze. Przymocowałam go knopikami kaletniczymi.

To, co pokazałam, to tylko skromny początek tego, co możecie z plecakiem zrobić sami. Wystarczą klej do tkanin, pisaki i sprzęt kaletniczy (możecie go zamówić w Internecie) i Wasza wyobraźnia. Do dzieła!

ikea562s.PNG

Plecak mojego syna czeka na niego, aż wróci z wakacji. Mam nadzieję, że będzie zadowolony. A jeśli będzie chciał jeszcze bardziej dopasować go do tego, co lubi, pomogę mu w tym z przyjemnością.

ikea563s.PNG