Archiwa kategorii: Dobry pomysł

Pudełka sposobem na domową „papierologię”

 

Każdy człowiek w swoim dorosłym życiu wręcz obrasta w różnego rodzaju papiery. W domu trzymamy umowy ze swoimi pracodawcami, dokumenty z urzędów, banków, korespondencję, rachunki ze sklepów  – jednym słowem całą „papierologię”, którą po prostu trzeba mieć i która może okazać się potrzebna w najmniej oczekiwanym momencie. Ostatnio boleśnie przekonałem się, jakie są konsekwencje braku porządku w domowych papierach. Pilnie potrzebowaliśmy z żoną coś odnaleźć, co w przepełnionych, starych i nieopisanych segregatorach zajęło nam praktycznie cały dzień. Uznaliśmy, że koniec tego dobrego, robimy porządek. I tak trafiliśmy na pudła z IKEA, które okazały się wprost stworzone do tego celu!
igor_20170220_002_01Dobry pudełkowy plan to podstawa
Nasz plan był prosty i zakładał trzy główne punkty. Po pierwsze, każdy rodzaj dokumentów potrzebował swoje pudło. Po drugie, wyszliśmy z założenia, że musi się w nich zmieścić przynajmniej format A4 (29,7×21 cm), bo dokumenty zazwyczaj są tego rozmiaru. I po trzecie, że pudła muszą być duże, żeby zmieściło się w nich sporo papierowego „towaru”, a także powinny być łatwe do opisania. W ten sposób wybraliśmy pudła FJÄLLA, które idealnie odpowiadały naszym potrzebom.

igor_20170220_002_02

Pudła skrojone na domowe dokumenty
Pudła FJÄLLA są wprost stworzone do przechowywania w nich dokumentów. Dlaczego? Ponieważ mają idealny format (27x36x20 cm), a także uchwyt na etykiety oraz drugi, dzięki któremu łatwo je wysunąć z szafki czy szuflady. Do tego przy ich produkcji wykorzystano trwałe materiały oraz wyposażono je w szczelną pokrywę, co świetnie chroni przetrzymywaną w nich zawartość. Co ważne, łatwo utrzymać je w czystości – wystarczy przetrzeć szmatką i gotowe!

igor_20170220_002_03

Pudła dobre do wszystkiego
W serii FJÄLLA oprócz wyżej wymienionej wielkości znajdziemy także pudełko o wymiarach 22x26x16 i 22x27x16, świetne do przechowywania ładowarek, pilotów, USB i wszelkich innych drobnych skarbów. Z kolei większe pudło o wymiarach 40x56x28 cm idealnie sprawdzi się do przechowywania większych rzeczy, takich jak koce, kołdry, poduchy czy gry. A jeśli potrzebujemy mieć część dokumentów zawsze pod ręką, to możemy zaopatrzyć się w segregatory z tej samej serii. Z nimi nasze papiery będą idealnie uporządkowane.

igor_20170220_002_04

Pudełka FJÄLLA to idealny sposób na porządek w dokumentach. Wybierz swoją wielkość lub wielkości, włóż zawartość, opisz i gotowe!

Zimowe porządki, czyli gdzie te wszystkie ciuchy pomieścić

Dobry pomysł

 

Zima to zdecydowanie najbardziej wymagająca „ubraniowo” pora roku. W jej trakcie nosimy grube kurtki, ciepłe buty, swetry, bluzy, a w naprawdę zimne dni zdarzają się i wełniane skarpety oraz kalesony, chociaż rzadko się do tego przyznajemy. A jeśli jesteśmy fanami nart czy snowboardu, to dochodzi jeszcze cała odzież sportowa. Wszystko to zajmuje ogromnie dużo miejsca, w szczególności wiosną i latem, kiedy zimowe rzeczy leżą poupychane po szafach. Co zrobić, aby w ich przechowywaniu nastał porządek? Poniżej kilka prostych wskazówek.
igor_20170210_003_01
Sposób pierwszy: przechowywanie „podłóżkowe”
Bardzo często pod naszym łóżkiem jest mnóstwo niewykorzystanej przestrzeni, która, zamiast być zagospodarowana, tylko się kurzy. Tak było i w moim mieszkaniu, na szczęście do czasu, gdy odkryłem specjalne pudełka do przechowywania „podłóżkowego”. W IKEA znajdziesz ich całe mnóstwo. Mamy tu na przykład świetny, bardzo trwały, rattanowy pojemnik RÖMSKOG, przezroczysty GIMSE, dzięki któremu zawsze będziesz wiedział, co jest w środku, czy różnokolorowy SKUBB, który, gdy przestaje być potrzebny, można po prostu złożyć. We wszystkich z powodzeniem możesz trzymać zimowe ubrania czy zapasową pościel, a miejsce pod Twoim łóżkiem zmieni się w dodatkową przestrzeń do przechowywania.
igor_20170210_003_02
Sposób drugi: przechowywanie „naszafowe”
Kolejnym dobrym pomysłem na składowanie zimowych ubrań jest przechowywanie „naszafowe”. Na naszych szafach bardzo często nic nie trzymamy z obawy przed wizualnym bałaganem. Jest na to sposób – fajne designerskie pudełka – praktyczne, ale też efektowne! Mogą to być na przykład te z serii BATTING, które dzięki zapięciu na klips świetnie chronią zawartość przed kurzem. Seria DRÖNA to z kolei propozycja dla tych lubiących kolory – możemy wybrać żółty, zielony, czarny, a nawet różowy! A kiedy pudełko jest niepotrzebne i chcesz zaoszczędzić miejsce, to wystarczy otworzyć zamek błyskawiczny i złożyć je na płasko. SVIRA i FJÄLLA też na pewno przypadną Ci do gustu – mają specjalne miejsce na winietę, na której możesz opisać, co jest w środku. Oczywiście, wszystkie pudełka sprawdzą się zarówno na, jak i wewnątrz szafy – nasza inwencja jest tutaj niczym nieograniczona.
igor_20170210_003_03
Trzeci sposób: przechowywanie „ukryte”
Jeśli jesteś szczęśliwym właścicielem komórki lokatorskiej, szafy gospodarczej czy na przykład piwnicy lub strychu, to również tam możesz przechowywać zimowe ubrania. Oczywiście, muszą być one odpowiednio zabezpieczone, do czego wprost idealnie nadają się pudełka z serii SAMLA. Są przezroczyste, więc zawsze będziesz wiedział, co jest w środku. Występują w różnych rozmiarach, zatem dopasujesz je do swojej przestrzeni i potrzeb. Wreszcie: są zamykane na pokrywkę i możesz dokupić do nich specjalne klipsy, dzięki którym pudełka można szczelnie zamknąć, co zapobiega dostaniu się do środka zanieczyszczeń czy wilgoci. No i można je trzymać jedno na drugim!
igor_20170210_003_04Z dobrze zaplanowanym przechowywaniem zimowe ubrania będą zajmowały mniej miejsca, a także będą się wolniej niszczyć. Innymi słowy – po prostu warto!

Twoja domowa, naturalna oczyszczalnia powietrza

 

W ciągu ostatnich kilku tygodni tematem numer jeden w mediach jest smog unoszący się nad Polską. Normy są przekroczone kilkukrotnie, w powietrzu czuć zapach „spalenizny”, przez co do minimum ograniczamy spacery. Zaczęłam się więc zastanawiać, co zrobić, aby poprawić jakość powietrza w moim mieszkaniu. Jest na to świetny sposób – rośliny, które staną się domowymi, naturalnymi filtrami powietrza :).

IMG_1621_a

Rośliny do walki ze smogiem

W IKEA znajdziemy całe mnóstwo pięknych roślin, dzięki którym nasze mieszkanie może przeistoczyć się w zieloną dżunglę o czystszym powietrzu :). Dwie z nich są szczególnie polecane przez specjalistów jako te, które najlepiej radzą sobie ze smogiem. Pierwszą z nich jest SANSEVIERIA, zwana również wężownicą. To niewielka roślinka produkująca duże pokłady tlenu w nocy. Do tego miejsce znajdzie się dla niej nawet w małym mieszkaniu – wystarczy postawić ją na parapecie. Kolejną jej zaletą jest to, że nie sprawia kłopotów w uprawie. Podlewamy ją dopiero wtedy, gdy ziemia w doniczce jest sucha, zimą natomiast wystarczy nalewać jej wody raz na dwa miesiące.

IMG_1620_a

Drugą roślinką „antysmogową” jest CHRYSALIDOCARPUS LUTESCENS, czyli inaczej palma areka. Jest trochę większa od poprzedniczki, w IKEA kupimy ją o wysokości około 130 centymetrów. Podobnie jak wężownica, jej pielęgnacja jest bardzo prosta. Potrzebuje jedynie stale dostępnej wody w podstawce oraz zraszania liści raz w tygodniu. Jej główną zaletą jest to, że produkuje tlen całą dobę, a do tego jest po prostu bardzo ładna :).

Domowa „dżungla” na wyciągnięcie ręki

Oprócz powyższych dwóch typowo „antysmogowych” roślin znajdziemy w IKEA całe mnóstwo innych, nie tylko świetnie wyglądających, ale również praktycznych. Kaktusy, drzewka bonsai, cytrusy, tuje, lawenda czy gatunki o efektownych kwiatach – co tylko dusza zapragnie. Występują one w różnych rozmiarach i kolorach, a więc każdy znajdzie tu coś dla siebie i swojego mieszkania. Moim osobistym faworytem jest ANANAS, którego kupiłam nie tylko dla siebie, ale obdarowałam nim również moją mamę i teściową.

A Wy macie swoje ulubione rośliny domowe?

IMG_1622_a

Sztućce, czyli niezbędnik każdego wielbiciela jedzenia

Dobry pomysł

 

Większość facetów wprost kocha jeść. Uwielbiamy, gdy nasze żony, narzeczone, dziewczyny, a przede wszystkim mamy podają nam nasze ulubione frykasy. Sami też chętnie gotujemy. Ja nawet częściej niż moja żona, bo, po pierwsze, traktuje to jako niezły relaks, a, po drugie, robię to podobno całkiem nieźle. Aby przyjemność domowego posiłku była jak największa, zawsze dbamy o odpowiednią zastawę, szklanki czy jak najlepsze garnki, często niejako zapominając o najważniejszym, czyli o sztućcach! A przecież to one są najbliżej jedzenia. Jak je wybrać? Oto kilka prostych wskazówek.
igor_20170210_001_01
Trochę wiedzy na dobry początek
Zacznijmy od podstawowych informacji. Samo słowo „sztućce” pochodzi z języka włoskiego, gdzie istnieje jako „stuccio”. Oznacza ono po prostu przybory do nakładania i spożywania posiłków. W skład sztućców wchodzą standardowo łyżka, widelec i nóż. Tę pierwszą znano już w czasach starożytnych, nazywając ją „cochlea”, oznaczającą spiralną muszlę ślimaka, której używano do jedzenia płynnych pokarmów. Z niej wywodzi się polskie słowo chochla!
igor_20170210_001_02 Jeśli chodzi o widelec, to „przywędrował” on do Europy w XI wieku z terenów wschodnich i był początkowo uznawany za przedmiot niemoralny i zakazany przez Kościół. Nóż natomiast znano od czasów prehistorycznych, lecz jego stołowa wersja zagościła u nas dopiero w XVII wieku.
igor_20170210_001_03
Sztućce na każdą okazję
Skoro wiemy już, skąd w ogóle wzięły się na naszych stołach sztućce, to możemy przystąpić do ich wyboru. W sklepach IKEA znajdziemy zarówno tradycyjne przedmioty, jak i ich bardziej nowoczesną, minimalistyczną wersję. Do tych pierwszych niewątpliwie zaliczać się będzie zdobiona seria ÄTBART, prążkowana SVIT czy elegancka, wystawna SKUREN. Wszystkie składające się z 24 sztućców, po 6 łyżek, noży, widelców oraz małych łyżeczek.
igor_20170210_001_04Jeśli szukamy czegoś bardziej nowoczesnego, to warto zwrócić uwagę na serię MARTORP lub BILDAD. To aż 30 sztuk sztućców, w skład których, oprócz czterech klasyków, wchodzą także deserowe widelczyki. Świetną, smukłą opcją jest seria SMAKGLAD, a dla lubiących kolory wyborem powinna być DITO. Serie RUSTIK i MOGEN mają z kolei drewniane rączki, co może być ciekawym rozwiązaniem, gdy w naszym domu króluje naturalny, ekologiczny styl.
igor_20170210_001_05
Sztućce do zadań specjalnych
To, do czego służą klasyczne sztućce, wie właściwie każdy. Widelce do nabijania, nóż do krojenia, łyżka do płynów, małe łyżeczki do gorących napojów i deserów, podobnie jak małe widelczyki. Jest jednak całe mnóstwo specjalistycznych sztućców, które mają konkretne zadania.

W IKEA znajdziemy więc na przykład drewniany nożyk do masła PROVSTEKA, dzięki któremu łatwiej się je rozsmarowuje. Sztućce sałatkowe pozwalają dokładnie wymieszać naszą zieleninę, a także bezproblemowo ją nałożyć (GRIPANDE, SEDLIG). A w serii DRAGON odnajdziemy łopatkę do ciast czy chochlę do zup, które zdecydowanie ułatwiają kuchenne życie.
igor_20170210_001_06Wybór sztućców to jedna z najważniejszych kuchennych decyzji. Warto więc ją dobrze przemyśleć, bo w końcu nie ma nic przyjemniejszego niż jedzenie.

Większość facetów wprost kocha jeść. Uwielbiamy, gdy nasze żony, narzeczone, dziewczyny, a przede wszystkim mamy podają nam nasze ulubione frykasy. Sami też chętnie gotujemy. Ja nawet częściej niż moja żona, bo, po pierwsze, traktuje to jako niezły relaks, a, po drugie, robię to podobno całkiem nieźle. Aby przyjemność domowego posiłku była jak największa, zawsze dbamy o odpowiednią zastawę, szklanki czy jak najlepsze garnki, często niejako zapominając o najważniejszym, czyli sztućcach! A przecież to one są najbliżej jedzenia. Jak je wybrać? Oto kilka prostych wskazówek.