Archiwa kategorii: Ze smakiem

Para buch!

 

Przygotowane na parze warzywa mają intensywny smak, aromat i kolor, mięso nigdy nie jest suche, a pieczywo pieczone z dodatkiem pary kusi chrupiącą skórką i puszystym miąższem.

kolaz1

Dlaczego jeszcze warto gotować na parze?

Tak przygotowane dania nie tylko smakują o niebo lepiej od gotowanych w wodzie, ale też zachowują więcej składników odżywczych, witamin i minerałów, a posiłki są lekkie i łatwostrawne. Dają więcej sił witalnych, dobrze wpływają na sylwetkę i samopoczucie.

No i na parze można gotować jednocześnie, w jednym naczyniu i na jednym palniku, kilka produktów, a nawet całe danie. To prosty, dostępny dla każdego sposób na to, by oszczędzić miejsce, czas i energię. Praktyczny w małych kuchniach albo w polowych warunkach, na pokładzie przycumowanego do brzegu łodzi i na kempingu. Szczególnie że wystarczy gotowane produkty, takie jak mięso czy ryż, zawinąć w pergamin, folię aluminiową albo liście kapusty, by nie mieć tłustych garów do mycia. Chińczycy stosują tę metodę od wieków, dłużej niż ktokolwiek inny. Gotowany na parze kuskus jest podstawowym daniem północnej Afryki. Brytyjczycy mają swój przygotowywany na parze bożonarodzeniowy pudding, który wspominają później przez cały rok. A Amerykanie tradycyjne pieczone małże, w rzeczywistości gotowane na parze. Z dzieciństwa pamiętam przepyszne kluski na parze, którymi raczyła nas mama przyjaciółki z sąsiedztwa. Pochodziła z poznańskiego, więc uważałam, że to wyłącznie wielkopolski specjał. Pampuchy, czyli pączki/bułki na parze, zwane też pyzami (drożdżowymi), kluskami parowymi, parzakami, parowańcami, to rodzaj pączków z drożdżowego ciasta gotowanych na parze, znanych, jak się okazało, także na Górnym Śląsku (buchty) i na Lubelszczyźnie.

W parowniku można gotować i odgrzewać nie tylko warzywa, ale też wszystkie rodzaje mięsa, ryby, ryż, kasze, a nawet desery. STABIL, klasyczny wkład do gotowania na parze (śred. 24 cm, wys. 5,5 cm), dopasowuje się do większości garnków i rondli o pojemności od 2 do 5 litrów. Uchwyt można odczepić, by się nie nagrzewał, i zamocować ponownie wtedy, gdy będziemy chcieli wyjąć wkład po zakończeniu gotowania. Wkłady do gotowania na parze STABIL, śred. 23 cm, wys. 8 cm, poj. 5 l. Pasuje do większości naczyń 4-5-litrowych. Można używać do trzech wkładów STABIL naraz.

W parowniku można gotować i odgrzewać nie tylko warzywa, ale też wszystkie rodzaje mięsa, ryby, ryż, kasze, a nawet desery.
STABIL, klasyczny wkład do gotowania na parze (śred. 24 cm, wys. 5,5 cm), dopasowuje się do większości garnków i rondli o pojemności od 2 do 5 litrów. Uchwyt można odczepić, by się nie nagrzewał, i zamocować ponownie wtedy, gdy będziemy chcieli wyjąć wkład po zakończeniu gotowania.
Wkłady do gotowania na parze STABIL, śred. 23 cm, wys. 8 cm, poj. 5 l. Pasuje do większości naczyń 4-5-litrowych. Można używać do trzech wkładów STABIL naraz.

Najstarsze naczynia do gotowania na parze pochodzą oczywiście z Chin i są to bambusowe koszyki. Ustawia się je jeden na drugim (system kominowy) na rondlu z gotującą się wodą. Bambus wchłania skondensowaną parę, co zapobiega przywieraniu zawartości. Takie koszyczki znajdziemy także we współczesnych kuchniach w wielu regionach świata. Można je kupić także u nas. Popularniejsze są jednak niedrogie, stalowe wkłady z perforowanej blachy, jak STABIL. Mają ruchome brzegi, które dopasowują średnicę parownika do większości garnków. W IKEA dostępne są także wkłady do gotowania na parze, przypominające skrzyżowanie garnka z durszlakiem STABIL. Również ustawiamy je, pojedynczo lub w systemie kominowym, na garnku z gotującą się wodą. Mają wygodne i bezpieczne uchwyty. Od jakiś 20 lat dostępne na rynku są również przeznaczone do domowego użytku  piekarniki parowe (KULINARISK). Popularność błyskawicznie zdobywają także klasyczne piekarniki z funkcją gotowania na parze. Wystarczy podczas pieczenia mięsa lub wypieku chleba w piekarniku KULINARISK dodać parę, aby potrawa stała się chrupiąca na zewnątrz i jednocześnie pełna smaku.

Nawet bez żadnych specjalnych urządzeń możemy sobie przygotować zdrowy posiłek na parze. Kiedy moim dzieciom chciałam przyrządzić pampuchy, wybierałam dostępne wówczas w sklepach półprodukty gotowe do uparowania. Kluski układałam na gazie zawiązanej na garnku z wodą. Naczynie było spore, wody nie więcej niż na trzy palce, tak by po obciążeniu gazy kulki ciasta nie dotykały wrzątku. Całość nakrywałam pokrywką albo stalową miską, pod którą pampuchy rosły, jak to na drożdżach, do rozmiaru sporych bułek, miały wspaniałą skórkę i miękki środek. Jedliśmy je z owocowym syropem lub konfiturą.

Inny sposób jest nawet łatwiejszy: z okrągłej puszki, na przykład po tuńczyku, usuń spód i wieczko, tak by została tylko metalowa obręcz (uważaj, żeby się nie skaleczyć). Włóż obręcz do rondla i zalej wodą. Następnie umieść na niej talerz z produktami do gotowania. Woda nie może dotykać talerza także wtedy, gdy się zagotuje. Teraz zamknij rondel szczelną pokrywką i można gotować.

Zaprogramowane opcje gotowania w piekarnikach KULINARISK ułatwiają wybór właściwych ustawień odpowiednio do różnych rodzajów potraw. Możesz też samodzielnie zapisywać i aktualizować swoje ulubione przepisy w pamięci piekarnika, wraz z informacją o temperaturze i czasie pieczenia. A funkcja czyszczenia parą sprawia, że utrzymanie piekarnika w czystości jest naprawdę łatwe. Po zakończeniu programu wystarczy wytrzeć wnętrze urządzenia za pomocą dołączonej gąbki. A to tylko dwie z wielu funkcji, którymi piekarniki KULINARISK mogą się pochwalić. Zdjęcia na górze -  piekarnik na parę KULINARISK, 59,4x56,7x45,5(wys.) cm, pojemność 43 l, 24 funkcje i 4 poziomy gotowania, klasa wydajności energetycznej A.  Na dole -  piekarnik z funkcją pary KULINARISK, 59,4x56,7x58,9(wys.) cm, pojemność 72 l, 21 funkcji gotowania i 5 poziomów gotowania, klasa wydajności energetycznej A+.

Zaprogramowane opcje gotowania w piekarnikach KULINARISK ułatwiają wybór właściwych ustawień odpowiednio do różnych rodzajów potraw. Możesz też samodzielnie zapisywać i aktualizować swoje ulubione przepisy w pamięci piekarnika, wraz z informacją o temperaturze i czasie pieczenia. A funkcja czyszczenia parą sprawia, że utrzymanie piekarnika w czystości jest naprawdę łatwe. Po zakończeniu programu wystarczy wytrzeć wnętrze urządzenia za pomocą dołączonej gąbki. A to tylko dwie z wielu funkcji, którymi piekarniki KULINARISK mogą się pochwalić.
Zdjęcia na górze – piekarnik na parę KULINARISK, 59,4×56,7×45,5(wys.) cm, pojemność 43 l, 24 funkcje i 4 poziomy gotowania, klasa wydajności energetycznej A.
Na dole – piekarnik z funkcją pary KULINARISK, 59,4×56,7×58,9(wys.) cm, pojemność 72 l, 21 funkcji gotowania i 5 poziomów gotowania, klasa wydajności energetycznej A+.

„NASZE JEDZENIE – naturalnie!” Jesień

Ze smakiem

 

Na ciągłe „Mamo, nudzę się…” – zaproponuj: upieczmy coś razem. Na „Mamo, co robisz?” – odpowiedz – szykuję obiad i zapytaj: „Obierzesz fasolkę?”. Przygotowanie posiłków to zajęcie, w którym małe dzieci chętnie pomagają, ale może też być formą spędzania wolnego czasu, okazją do rozmowy, żartów, wspomnień. W sam raz na coraz dłuższe wieczory.

To nic, że każdy chlebek ma inny rozmiar. Zrobiliście kawał dobrej roboty i przecież było przy tym mnóstwo zabawy. Gdy włożycie chleb do pieca, będzie czas na wspólne sprzątanie; teraz mąka jest wszędzie :).

To nic, że każdy chlebek ma inny rozmiar. Zrobiliście kawał dobrej roboty i przecież było przy tym mnóstwo zabawy. Gdy włożycie chleb do pieca, będzie czas na wspólne sprzątanie; teraz mąka jest wszędzie :).

To, że dzieci polubią gotować, nie znaczy, że zostaną kiedyś kucharzami, ale że zawsze będą odróżniać „zdrowe, domowe potrawy od niezdrowych, gotowych produktów z pustymi kaloriami” – pisze Kille Enna, autorka tekstów, przepisów i zdjęć w książce „NASZE JEDZENIE – naturalnie!”. Sama Kille (1972) została, co prawda, szefem kuchni restauracji Café Dell’Ugo KILLE ENNA, mając raptem 21 lat (!), a swoją pierwszą książkę kucharską opublikowała w wieku 25 lat („Kille’s Spices” – „Przyprawy Kille”, 2008, wyd. Politikens Forlag), ale przekonuje raczej, że kiedy dzieci opuszczą dom rodzinny, będą miały wiele korzyści z umiejętności gotowania. Tak jak z dobrych manier i odrabiania lekcji – tłumaczy.
I jeszcze jedna rada Kille: „Pamiętaj jednak, żeby nie wpuszczać dzieci do kuchni, jeśli nie macie czasu, jesteście zmęczeni lub zestresowani. Nikt na tym nie skorzysta”.
Kuchenną przygodę dobrze rozpocząć od wspólnego pieczenia. Dzieci lubią odmierzać składniki, mieszać, a przede wszystkim ugniatać, formować, a potem patrzeć, jak staje się kuchenna magia: wypieki rosną, niesamowicie pachną i rumienią się. Proponuję wspólne pieczenie chleba naan. Przepis jest łatwy, ale wymaga trochę czasu, więc najlepiej zabrać się za niego, gdy nigdzie się nie spieszycie, na przykład w sobotnie popołudnie. Za to samo pieczenie trwa krótko. Już po kilku minutach można skosztować domowy, świeży chleb.

Chleb naan to płaskie pieczywo drożdżowe z białej mąki, popularne w Azji Środkowej; od Turkiestanu, przez Indie, aż po Mjanma. Wyśmienicie smakuje jako dodatek do zup, wszelkich dań jednogarnkowych z dużą ilością sosu, sałatek, serów. Idealne także do pieczonych warzyw korzeniowych. Przepis znajdziecie również w książce „NASZE JEDZENIE – naturalnie!”.

Chleb naan to płaskie pieczywo drożdżowe z białej mąki, popularne w Azji Środkowej; od Turkiestanu, przez Indie, aż po Mjanma. Wyśmienicie smakuje jako dodatek do zup, wszelkich dań jednogarnkowych z dużą ilością sosu, sałatek, serów. Idealne także do pieczonych warzyw korzeniowych. Przepis znajdziecie również w książce „NASZE JEDZENIE – naturalnie!”.

Chleb naan

Składniki na 8-9 porcji
Czas przygotowania z pieczeniem – około 2 godzin

  • 20 g świeżych drożdży
  • 1 łyżeczka cukru trzcinowego
  • 50 ml letniej wody
  • 150 ml letniego pełnego mleka
  • 100 ml naturalnego jogurtu (3,5%)
  • 40 g roztopionego masła
  • 425-450 g mąki
  • ½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • 5 g soli morskiej
  • 25 g roztopionego masła do polania
  • odrobina mąki kukurydzianej lub mąki ryżowej

Sposób przygotowania

  1. Wymieszaj w niewielkiej misce letnią wodę, cukier trzcinowy i drożdże. Odstaw w ciepłe miejsce na 5 minut.
  2. Przełóż drożdże do miksera lub dużej miski. Dodaj stopione masło, mleko, jogurt, mąkę, proszek do pieczenia i sól. Wyrabiaj ciasto przez 5 minut, aż będzie gładkie i ciągnące się. Może być nieco lepkie, ale powinno bez większych problemów odchodzić od palców lub mieszadła.
  3. Przełóż ciasto do miski wysmarowanej odrobiną roztopionego masła i przykryj wilgotną ściereczką lub pokrywką. Pozostaw do wyrośnięcia w ciepłym miejscu. Po godzinie ciasto powinno podwoić swoją objętość.
  4. Podziel ciasto na 8-9 kawałków o wadze około 90 g i uformuj kulki. Połóż je na posypanym mąką blacie lub na blasze do pieczenia. Przykryj wilgotną ściereczką i pozostaw na 20-40 minut. Chlebki powinny ponownie urosnąć.
  5. Umieść ceramiczne tace do pieczenia lub odwróconą blachę do pieczenia na dnie piekarnika i rozgrzej go do 250°C.
  6. W międzyczasie posyp blat lub stolnicę dużą ilością mąki, a następnie delikatnie uciskając lub poklepując opuszkami palców, formuj każdy kawałek ciasta w płaski placek o nieco grubszych krawędziach.
  7. Teraz podnoś po kolei każdy placek i ostrożnie rozciągaj ciasto w powietrzu, aby zrobiło się jeszcze cieńsze (uważaj, żeby się nie rozerwało). Każdy kawałek powinien mieć około 18 cm długości. Ciasto nadal powinno mieć nieco grubsze krawędzie niż środek.
  8. Teraz zadanie dla dorosłych. Kładź placki na drewnianą łopatkę lub inny odpowiedni przyrząd posypany odrobiną mąki kukurydzianej lub mąki ryżowej, a następnie zsuń na rozgrzaną tacę/blachę do pieczenia i wypiekaj do uzyskania złotego koloru — trwa to nie dłużej niż 3-4 minuty. Chlebki naan powinny jedynie lekko się zarumienić.
  9. Układaj gotowe pieczywo na blacie wyłożonym papierem do pieczenia, desce do krojenia, półmisku czy co tam masz pod ręką i polej je 25 g stopionego masła, gdy wciąż jest gorące.

DOBRA RADA (w książce „NASZE JEDZENIE – naturalnie!” ich nie brakuje):
„Zrób podwójną porcję. Pieczywo naan jest doskonałe również następnego dnia. Można je grillować lub zrobić grzanki, na przykład z tartym serem, świeżym pomidorem, sałatą lub z wędzoną rybą i odrobiną sosu chilli”.

ksiazka IKEANasze jedzenie – naturalnie!
Kierownik projektu: Lena Allblom, IKEA of Sweden Ab
Koordynator projektu: Anders Truedsson, Titel Books Ab
Zespół projektantów/stylistów: Caroline Anderson & Sofie Lawett, agencja Lokal 54
Dyrektor ds. artystycznych: Anna Viktorsson
Przepisy, tekst i zdjęcia: Kille Enna
Ilustracje: Anna Viktorsson
Książka „Nasze jedzenie – naturalnie!” została wydrukowana na papierze Arcoset Milk 130 g (symbol free Satin 150 g), spełniającym wszelkie wymagania odpowiedzialnej polityki drzewnej. Oznacza to, że surowce do produkcji papieru pochodzą z drzew rosnących w lasach zarządzanych zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju. Druk odbywa się z użyciem tuszu pochodzenia roślinnego, bez zawartości rozpuszczalników, natomiast zakłady drukarskie znajdują się w pobliżu naszych dużych rynków zbytu, co pozwala uniknąć transportu na długich trasach. IKEA pracuje także nad wykorzystaniem zadrukowanych materiałów, aby zminimalizować ich wpływ na środowisko w przyszłości.

GRÖNSAKSBULLAR – klopsiki warzywne

Ze smakiem

 

Próbowałam. Tych, którzy oczekują, że smakują jak mięsne – rozczaruję. Przypominają je tylko z wyglądu. GRÖNSAKSBULLAR są z cieciorki (grochu włoskiego), zielonego groszku, papryki, kukurydzy i jarmużu. Mają mniej kalorii i tłuszczu niż sławne mięsne klopsiki KÖTTBULLAR. Nie zawierają też glutenu, soi, orzechów, jaj ani laktozy.

GRÖNSAKSBULLAR, mrożone kulki warzywne (opakowanie - 1 kg) znajdziesz w IKEA w stoisku ze szwedzką żywnością. Możesz je po prostu usmażyć lub przygotować na wiele różnych sposobów. Zawierają dużo białka i są odpowiednie na przekąskę, do zup, sałatek, a także dań głównych. Zanim kupisz opakowanie i zabierzesz do domu możesz ich też spróbowali w restauracji IKEA.

GRÖNSAKSBULLAR, mrożone kulki warzywne (opakowanie – 1 kg) znajdziesz w IKEA w stoisku ze szwedzką żywnością. Możesz je po prostu usmażyć lub przygotować na wiele różnych sposobów. Zawierają dużo białka i są odpowiednie na przekąskę, do zup, sałatek, a także dań głównych. Zanim kupisz opakowanie i zabierzesz do domu możesz ich też spróbowali w restauracji IKEA.

Alternatywy dla mięsnych klopsików domagali się sami klienci (swoją drogą, ciekawe, czy w plebiscycie na kultowe danie IKEA zwyciężyłyby klopsiki KÖTTBULLAR czy hot dogi). Trzeba było uzbroić się w cierpliwość. Oficjalna zapowiedź warzywnych kuleczek IKEA pojawiła się w 2014 roku. Ale dopiero w kwietniu 2015, po 3 latach eksperymentów (we współpracy z PETA US- organizacją Ludzie na Rzecz Etycznego Traktowania Zwierzą), mogli ich skosztować klienci IKEA w Brukseli. Premierze towarzyszyły nie mniejsze emocje niż wprowadzeniu na rynek kolejnego katalogu IKEA. Podoba mi się, że GRÖNSAKSBULLAR nie udają, że są z mięsa. Ci, którzy przechodzą na wegetarianizm czy weganizm z powodów etycznych nie gonią za smakiem mielonych z wieprzowiny. Zaskoczyły mnie bogaty smak, kojarzące się kuchnią Indii nuty; kuminu, kardamonu, kolendry,… Dowód na to, że IKEA śledzi kulinarne preferencje i gusta klientów, którzy coraz większą uwagę zwracają na to, co jedzą, troszczą się nie tylko o zdrowie i dobre samopoczucie swoje i swoich bliskich, ale są i coraz bardziej otwarci na nowe smaki. A że klopsiki składają się wyłącznie z warzyw, mają mniejszy wpływ na środowisko naturalne – ślad węglowy klopsików wegańskich jest 30 razy mniejszy! (Według FAO produkcja zwierzęca w skali globalnej jest odpowiedzialna za większą emisję gazów cieplarnianych niż samochody, samoloty I inne środki transport razem wzięte). Żywność pojawiła się w IKEA w latach 1960. Od początku były to tradycyjne szwedzkie potrawy. Sławna już dzisiaj receptura KÖTTBULLAR – klopsików wieprzowo-wołowych powstałą w 1985, a po raz pierwszy danie podano w sklepie IKEA w Aubonne w Szwajcarii. Klasycznie z tłuczonymi ziemniaki i lingonberries – borówkami. W restauracjach IKEA na Targówku w Warszawie próbowałam kulki warzywne z sosem pomidorowym i purée ziemniaczanym.

A oto jeden z wielu przepisów na danie z mrożonymi wegańskim klopsikami GRÖNSAKSBULLAR klopsiki IKEA Huevos rancheros (jajka ranczera) z wegańskimi klopsikami
Meksykańskie danie śniadaniowe. Dla średnio głodnych odpowiednie także na obiad lub kolację.

Składniki dla 4 osób

  • 40 sztuk (640 g) warzywnych klopsików GRÖNSAKSBULLAR,
  • 2 cebule drobno pokrojone,
  • 2 papryki drobno pokrojone,
  • 2 ząbki czosnku, drobno pokrojone,
  • 2 łyżki oliwy z oliwek extra virgin,
  • 1 łyżka mielonej, wędzonej papryki,
  • 1/2 łyżeczki pieprzu cayenne,
  • 1 łyżeczka cukru,
  • 1 łyżeczka kuminu,
  • 1 puszka (400 g) pomidorów krojonych w zalewie,
  • sok z 1 limonki,
  • 4 jajka
  • kolendra i szczypiorek – posiekane,
  • sól i pieprz

Sposób przygotowania

  1. Na głębokiej patelni rozgrzej oliwę i smaż cebulę, czosnek, paprykę aż będą miękkie.
  2. Dodaj przyprawy, podsmaż jeszcze kilka minut by warzywa się zarumieniły, a przyprawy uwolniły aromat.
  3. Wrzuć pomidory i rozgniatając je widelcem podczas mieszania – duś przez 5-10 minut by powstał gęsty sos.
  4. Przypraw sos solą i pieprzem.
  5. Osobno usmaż, według przepisu podanego na opakowaniu, GRÖNSAKSBULLAR – kulki warzywne.
  6. Zmniejsz ogień do minimum i dodaj do sosu usmażone kulki. Zamieszaj i utwórz łyżką 4 wgłębienia – gniazdka w sosie. Do każdego wbij jajko. Przykryj patelnię pokrywką i gotuj przez kolejne 5–10 minut, aż białko jaj się zetnie.
  7. Gotowe danie posyp szczodrze kolendrą i szczypiorkiem, a także skrop sokiem z limonki. Podaj z żytnim pieczywem lub jakąkolwiek bagietką.

Można serwować także z łyżeczkę śmietany lub jogurtu naturalnego oraz pokrojonym awokado lub guacamole.

Bądź panem własnego… odżywiania!

Ze smakiem

 

Od jakiegoś czasu każdy z nas jest wręcz bombardowany informacjami o zdrowym odżywaniu. Jednym z jego podstawowych założeń jest regularne spożywanie posiłków, najlepiej codziennie o tych samych porach. Łatwo powiedzieć, trudniej jednak wykonać… Szczególnie, gdy przynajmniej 8 godzin dziennie spędza się w pracy, i to nie zależnie od tego czy pracujemy za biurkiem, fizycznie czy na przykład jako kierowca. Jest jednak sposób, by sobie z tym poradzić. Jaki? Zabieranie do pracy przygotowanego w domu jedzenia!

igor_20160701_006_01

Rozwiązanie idealne pod każdym względem
Tak, tak, to rozwiązanie ma właściwie same korzyści. Po pierwsze bierzesz z domu zawsze to, na co masz ochotę, świeże, pyszne i takie jak lubisz. Dodatkowo sam decydujesz o tym, kiedy spożyjesz posiłek, wiec już nie musisz układać swojego harmonogramu na przykład pod pobliską knajpkę serwującą lunche. Po drugie oszczędzasz pieniądze i czas. Lunch na mieście to spory wydatek, a przygotowanie posiłku w domu jest znacznie tańsze, szczególnie, ze można go zrobić od razu na kilka dni. Do tego oszczędzasz czas i swoje nerwy w pracy – nie musisz stać już w kolejce po jedzenie i denerwować się, ze Twoja przerwa zaraz się kończy. Sam decydujesz kiedy zrobisz sobie chwilę wolnego, a podgrzanie wcześniej przygotowanego jedzenia w biurowym piekarniku czy mikrofalówce nie zajmie więcej niż parę chwil. Po trzecie wreszcie jest to świetna motywacja do nauki czy podszkolenia się w sztuce kulinarnej.

igor_20160701_006_02

Lunchowe pudełko nie jedno ma imię
Teraz pozostaje tylko pytanie jak nasze domowe smakołyki przetransportować do pracy. Tu na scenę wchodzą lunchowe pudełka dostępne w sklepach IKEA. Znajdziesz w nich rozwiązania, które pozwolą Ci zabrać z domu na przykład zupę, sałatkę, makaron, kanapkę, czyli po prostu wszystko, na co tylko masz ochotę.

Klasyczne pudełka z serii KULLAR bądź IKEA 365+ to świetnie rozwiązanie do przenoszenia dań typu makaron, gulasz czy ryż z dodatkami. Oba wyposażone są w szczelne zamknięcia, które zapobiegają otwarciu i wylaniu zawartości. Do tego można je podgrzewać w mikrofalówce, łatwo je umyć, a składane jedno w drugie zajmują niewiele miejsca w kuchennej szafce. Co ważne pudełka z serii IKEA 365+ występują w różnych rozmiarach, więc ich wielkość można dostosować do konkretnego dania.

igor_20160701_006_03

Jeśli zamierzasz wziąć ze sobą lunch składający się na przykład z dania głównego oraz jakiegoś dodatku, powinieneś zwrócić uwagę na pudełka z serii FESTMÅLTID, występujące w dwóch rozmiarach. Mniejsze posiada dwie przegródki, większe natomiast trzy, przez co Twój obiad nie wymiesza się w drodze do pracy. A jeśli chciałbyś wziąć ze sobą sałatkę, to idealne posłuży w tym celu pudełko z serii BLANDNING. Posiada ono specjalny pojemnik na sos oraz plastikowy widelec i nóż, przez co można ją skonsumować prosto z pudełka.

A co, jeśli jesteś fanem zup czy kremów? Nie ma problemu. Wybierz termos na żywność z serii EFTERFRÅGAD. Dzięki szerokiemu otworowi termos łatwo napełnia się jedzeniem oraz równie łatwo się z niego je, a pokrycie ze stali czyni go odpornym na uderzenia.

igor_20160701_006_04

Przynoszenie domowego jedzenia do pracy może wydawać się początkowo pomysłem co najmniej nietrafionym. Warto jednak zaryzykować i przełamać swoje przyzwyczajenia, bo to rozwiązanie pełne korzyści – oszczędzisz dzięki temu czas i pieniądze, a także będziesz jadł zdrowo i to, na co masz ochotę. Niby taka niewielka decyzja, a jak dużo może zmienić, prawda?