Archiwa kategorii: Ze smakiem

„NASZE JEDZENIE – naturalnie!” Jesień

Ze smakiem

 

Na ciągłe „Mamo, nudzę się…” – zaproponuj: upieczmy coś razem. Na „Mamo, co robisz?” – odpowiedz – szykuję obiad i zapytaj: „Obierzesz fasolkę?”. Przygotowanie posiłków to zajęcie, w którym małe dzieci chętnie pomagają, ale może też być formą spędzania wolnego czasu, okazją do rozmowy, żartów, wspomnień. W sam raz na coraz dłuższe wieczory.

To nic, że każdy chlebek ma inny rozmiar. Zrobiliście kawał dobrej roboty i przecież było przy tym mnóstwo zabawy. Gdy włożycie chleb do pieca, będzie czas na wspólne sprzątanie; teraz mąka jest wszędzie :).

To nic, że każdy chlebek ma inny rozmiar. Zrobiliście kawał dobrej roboty i przecież było przy tym mnóstwo zabawy. Gdy włożycie chleb do pieca, będzie czas na wspólne sprzątanie; teraz mąka jest wszędzie :).

To, że dzieci polubią gotować, nie znaczy, że zostaną kiedyś kucharzami, ale że zawsze będą odróżniać „zdrowe, domowe potrawy od niezdrowych, gotowych produktów z pustymi kaloriami” – pisze Kille Enna, autorka tekstów, przepisów i zdjęć w książce „NASZE JEDZENIE – naturalnie!”. Sama Kille (1972) została, co prawda, szefem kuchni restauracji Café Dell’Ugo KILLE ENNA, mając raptem 21 lat (!), a swoją pierwszą książkę kucharską opublikowała w wieku 25 lat („Kille’s Spices” – „Przyprawy Kille”, 2008, wyd. Politikens Forlag), ale przekonuje raczej, że kiedy dzieci opuszczą dom rodzinny, będą miały wiele korzyści z umiejętności gotowania. Tak jak z dobrych manier i odrabiania lekcji – tłumaczy.
I jeszcze jedna rada Kille: „Pamiętaj jednak, żeby nie wpuszczać dzieci do kuchni, jeśli nie macie czasu, jesteście zmęczeni lub zestresowani. Nikt na tym nie skorzysta”.
Kuchenną przygodę dobrze rozpocząć od wspólnego pieczenia. Dzieci lubią odmierzać składniki, mieszać, a przede wszystkim ugniatać, formować, a potem patrzeć, jak staje się kuchenna magia: wypieki rosną, niesamowicie pachną i rumienią się. Proponuję wspólne pieczenie chleba naan. Przepis jest łatwy, ale wymaga trochę czasu, więc najlepiej zabrać się za niego, gdy nigdzie się nie spieszycie, na przykład w sobotnie popołudnie. Za to samo pieczenie trwa krótko. Już po kilku minutach można skosztować domowy, świeży chleb.

Chleb naan to płaskie pieczywo drożdżowe z białej mąki, popularne w Azji Środkowej; od Turkiestanu, przez Indie, aż po Mjanma. Wyśmienicie smakuje jako dodatek do zup, wszelkich dań jednogarnkowych z dużą ilością sosu, sałatek, serów. Idealne także do pieczonych warzyw korzeniowych. Przepis znajdziecie również w książce „NASZE JEDZENIE – naturalnie!”.

Chleb naan to płaskie pieczywo drożdżowe z białej mąki, popularne w Azji Środkowej; od Turkiestanu, przez Indie, aż po Mjanma. Wyśmienicie smakuje jako dodatek do zup, wszelkich dań jednogarnkowych z dużą ilością sosu, sałatek, serów. Idealne także do pieczonych warzyw korzeniowych. Przepis znajdziecie również w książce „NASZE JEDZENIE – naturalnie!”.

Chleb naan

Składniki na 8-9 porcji
Czas przygotowania z pieczeniem – około 2 godzin

  • 20 g świeżych drożdży
  • 1 łyżeczka cukru trzcinowego
  • 50 ml letniej wody
  • 150 ml letniego pełnego mleka
  • 100 ml naturalnego jogurtu (3,5%)
  • 40 g roztopionego masła
  • 425-450 g mąki
  • ½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • 5 g soli morskiej
  • 25 g roztopionego masła do polania
  • odrobina mąki kukurydzianej lub mąki ryżowej

Sposób przygotowania

  1. Wymieszaj w niewielkiej misce letnią wodę, cukier trzcinowy i drożdże. Odstaw w ciepłe miejsce na 5 minut.
  2. Przełóż drożdże do miksera lub dużej miski. Dodaj stopione masło, mleko, jogurt, mąkę, proszek do pieczenia i sól. Wyrabiaj ciasto przez 5 minut, aż będzie gładkie i ciągnące się. Może być nieco lepkie, ale powinno bez większych problemów odchodzić od palców lub mieszadła.
  3. Przełóż ciasto do miski wysmarowanej odrobiną roztopionego masła i przykryj wilgotną ściereczką lub pokrywką. Pozostaw do wyrośnięcia w ciepłym miejscu. Po godzinie ciasto powinno podwoić swoją objętość.
  4. Podziel ciasto na 8-9 kawałków o wadze około 90 g i uformuj kulki. Połóż je na posypanym mąką blacie lub na blasze do pieczenia. Przykryj wilgotną ściereczką i pozostaw na 20-40 minut. Chlebki powinny ponownie urosnąć.
  5. Umieść ceramiczne tace do pieczenia lub odwróconą blachę do pieczenia na dnie piekarnika i rozgrzej go do 250°C.
  6. W międzyczasie posyp blat lub stolnicę dużą ilością mąki, a następnie delikatnie uciskając lub poklepując opuszkami palców, formuj każdy kawałek ciasta w płaski placek o nieco grubszych krawędziach.
  7. Teraz podnoś po kolei każdy placek i ostrożnie rozciągaj ciasto w powietrzu, aby zrobiło się jeszcze cieńsze (uważaj, żeby się nie rozerwało). Każdy kawałek powinien mieć około 18 cm długości. Ciasto nadal powinno mieć nieco grubsze krawędzie niż środek.
  8. Teraz zadanie dla dorosłych. Kładź placki na drewnianą łopatkę lub inny odpowiedni przyrząd posypany odrobiną mąki kukurydzianej lub mąki ryżowej, a następnie zsuń na rozgrzaną tacę/blachę do pieczenia i wypiekaj do uzyskania złotego koloru — trwa to nie dłużej niż 3-4 minuty. Chlebki naan powinny jedynie lekko się zarumienić.
  9. Układaj gotowe pieczywo na blacie wyłożonym papierem do pieczenia, desce do krojenia, półmisku czy co tam masz pod ręką i polej je 25 g stopionego masła, gdy wciąż jest gorące.

DOBRA RADA (w książce „NASZE JEDZENIE – naturalnie!” ich nie brakuje):
„Zrób podwójną porcję. Pieczywo naan jest doskonałe również następnego dnia. Można je grillować lub zrobić grzanki, na przykład z tartym serem, świeżym pomidorem, sałatą lub z wędzoną rybą i odrobiną sosu chilli”.

ksiazka IKEANasze jedzenie – naturalnie!
Kierownik projektu: Lena Allblom, IKEA of Sweden Ab
Koordynator projektu: Anders Truedsson, Titel Books Ab
Zespół projektantów/stylistów: Caroline Anderson & Sofie Lawett, agencja Lokal 54
Dyrektor ds. artystycznych: Anna Viktorsson
Przepisy, tekst i zdjęcia: Kille Enna
Ilustracje: Anna Viktorsson
Książka „Nasze jedzenie – naturalnie!” została wydrukowana na papierze Arcoset Milk 130 g (symbol free Satin 150 g), spełniającym wszelkie wymagania odpowiedzialnej polityki drzewnej. Oznacza to, że surowce do produkcji papieru pochodzą z drzew rosnących w lasach zarządzanych zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju. Druk odbywa się z użyciem tuszu pochodzenia roślinnego, bez zawartości rozpuszczalników, natomiast zakłady drukarskie znajdują się w pobliżu naszych dużych rynków zbytu, co pozwala uniknąć transportu na długich trasach. IKEA pracuje także nad wykorzystaniem zadrukowanych materiałów, aby zminimalizować ich wpływ na środowisko w przyszłości.

GRÖNSAKSBULLAR – klopsiki warzywne

Ze smakiem

 

Próbowałam. Tych, którzy oczekują, że smakują jak mięsne – rozczaruję. Przypominają je tylko z wyglądu. GRÖNSAKSBULLAR są z cieciorki (grochu włoskiego), zielonego groszku, papryki, kukurydzy i jarmużu. Mają mniej kalorii i tłuszczu niż sławne mięsne klopsiki KÖTTBULLAR. Nie zawierają też glutenu, soi, orzechów, jaj ani laktozy.

GRÖNSAKSBULLAR, mrożone kulki warzywne (opakowanie - 1 kg) znajdziesz w IKEA w stoisku ze szwedzką żywnością. Możesz je po prostu usmażyć lub przygotować na wiele różnych sposobów. Zawierają dużo białka i są odpowiednie na przekąskę, do zup, sałatek, a także dań głównych. Zanim kupisz opakowanie i zabierzesz do domu możesz ich też spróbowali w restauracji IKEA.

GRÖNSAKSBULLAR, mrożone kulki warzywne (opakowanie – 1 kg) znajdziesz w IKEA w stoisku ze szwedzką żywnością. Możesz je po prostu usmażyć lub przygotować na wiele różnych sposobów. Zawierają dużo białka i są odpowiednie na przekąskę, do zup, sałatek, a także dań głównych. Zanim kupisz opakowanie i zabierzesz do domu możesz ich też spróbowali w restauracji IKEA.

Alternatywy dla mięsnych klopsików domagali się sami klienci (swoją drogą, ciekawe, czy w plebiscycie na kultowe danie IKEA zwyciężyłyby klopsiki KÖTTBULLAR czy hot dogi). Trzeba było uzbroić się w cierpliwość. Oficjalna zapowiedź warzywnych kuleczek IKEA pojawiła się w 2014 roku. Ale dopiero w kwietniu 2015, po 3 latach eksperymentów (we współpracy z PETA US- organizacją Ludzie na Rzecz Etycznego Traktowania Zwierzą), mogli ich skosztować klienci IKEA w Brukseli. Premierze towarzyszyły nie mniejsze emocje niż wprowadzeniu na rynek kolejnego katalogu IKEA. Podoba mi się, że GRÖNSAKSBULLAR nie udają, że są z mięsa. Ci, którzy przechodzą na wegetarianizm czy weganizm z powodów etycznych nie gonią za smakiem mielonych z wieprzowiny. Zaskoczyły mnie bogaty smak, kojarzące się kuchnią Indii nuty; kuminu, kardamonu, kolendry,… Dowód na to, że IKEA śledzi kulinarne preferencje i gusta klientów, którzy coraz większą uwagę zwracają na to, co jedzą, troszczą się nie tylko o zdrowie i dobre samopoczucie swoje i swoich bliskich, ale są i coraz bardziej otwarci na nowe smaki. A że klopsiki składają się wyłącznie z warzyw, mają mniejszy wpływ na środowisko naturalne – ślad węglowy klopsików wegańskich jest 30 razy mniejszy! (Według FAO produkcja zwierzęca w skali globalnej jest odpowiedzialna za większą emisję gazów cieplarnianych niż samochody, samoloty I inne środki transport razem wzięte). Żywność pojawiła się w IKEA w latach 1960. Od początku były to tradycyjne szwedzkie potrawy. Sławna już dzisiaj receptura KÖTTBULLAR – klopsików wieprzowo-wołowych powstałą w 1985, a po raz pierwszy danie podano w sklepie IKEA w Aubonne w Szwajcarii. Klasycznie z tłuczonymi ziemniaki i lingonberries – borówkami. W restauracjach IKEA na Targówku w Warszawie próbowałam kulki warzywne z sosem pomidorowym i purée ziemniaczanym.

A oto jeden z wielu przepisów na danie z mrożonymi wegańskim klopsikami GRÖNSAKSBULLAR klopsiki IKEA Huevos rancheros (jajka ranczera) z wegańskimi klopsikami
Meksykańskie danie śniadaniowe. Dla średnio głodnych odpowiednie także na obiad lub kolację.

Składniki dla 4 osób

  • 40 sztuk (640 g) warzywnych klopsików GRÖNSAKSBULLAR,
  • 2 cebule drobno pokrojone,
  • 2 papryki drobno pokrojone,
  • 2 ząbki czosnku, drobno pokrojone,
  • 2 łyżki oliwy z oliwek extra virgin,
  • 1 łyżka mielonej, wędzonej papryki,
  • 1/2 łyżeczki pieprzu cayenne,
  • 1 łyżeczka cukru,
  • 1 łyżeczka kuminu,
  • 1 puszka (400 g) pomidorów krojonych w zalewie,
  • sok z 1 limonki,
  • 4 jajka
  • kolendra i szczypiorek – posiekane,
  • sól i pieprz

Sposób przygotowania

  1. Na głębokiej patelni rozgrzej oliwę i smaż cebulę, czosnek, paprykę aż będą miękkie.
  2. Dodaj przyprawy, podsmaż jeszcze kilka minut by warzywa się zarumieniły, a przyprawy uwolniły aromat.
  3. Wrzuć pomidory i rozgniatając je widelcem podczas mieszania – duś przez 5-10 minut by powstał gęsty sos.
  4. Przypraw sos solą i pieprzem.
  5. Osobno usmaż, według przepisu podanego na opakowaniu, GRÖNSAKSBULLAR – kulki warzywne.
  6. Zmniejsz ogień do minimum i dodaj do sosu usmażone kulki. Zamieszaj i utwórz łyżką 4 wgłębienia – gniazdka w sosie. Do każdego wbij jajko. Przykryj patelnię pokrywką i gotuj przez kolejne 5–10 minut, aż białko jaj się zetnie.
  7. Gotowe danie posyp szczodrze kolendrą i szczypiorkiem, a także skrop sokiem z limonki. Podaj z żytnim pieczywem lub jakąkolwiek bagietką.

Można serwować także z łyżeczkę śmietany lub jogurtu naturalnego oraz pokrojonym awokado lub guacamole.

Bądź panem własnego… odżywiania!

Ze smakiem

 

Od jakiegoś czasu każdy z nas jest wręcz bombardowany informacjami o zdrowym odżywaniu. Jednym z jego podstawowych założeń jest regularne spożywanie posiłków, najlepiej codziennie o tych samych porach. Łatwo powiedzieć, trudniej jednak wykonać… Szczególnie, gdy przynajmniej 8 godzin dziennie spędza się w pracy, i to nie zależnie od tego czy pracujemy za biurkiem, fizycznie czy na przykład jako kierowca. Jest jednak sposób, by sobie z tym poradzić. Jaki? Zabieranie do pracy przygotowanego w domu jedzenia!

igor_20160701_006_01

Rozwiązanie idealne pod każdym względem
Tak, tak, to rozwiązanie ma właściwie same korzyści. Po pierwsze bierzesz z domu zawsze to, na co masz ochotę, świeże, pyszne i takie jak lubisz. Dodatkowo sam decydujesz o tym, kiedy spożyjesz posiłek, wiec już nie musisz układać swojego harmonogramu na przykład pod pobliską knajpkę serwującą lunche. Po drugie oszczędzasz pieniądze i czas. Lunch na mieście to spory wydatek, a przygotowanie posiłku w domu jest znacznie tańsze, szczególnie, ze można go zrobić od razu na kilka dni. Do tego oszczędzasz czas i swoje nerwy w pracy – nie musisz stać już w kolejce po jedzenie i denerwować się, ze Twoja przerwa zaraz się kończy. Sam decydujesz kiedy zrobisz sobie chwilę wolnego, a podgrzanie wcześniej przygotowanego jedzenia w biurowym piekarniku czy mikrofalówce nie zajmie więcej niż parę chwil. Po trzecie wreszcie jest to świetna motywacja do nauki czy podszkolenia się w sztuce kulinarnej.

igor_20160701_006_02

Lunchowe pudełko nie jedno ma imię
Teraz pozostaje tylko pytanie jak nasze domowe smakołyki przetransportować do pracy. Tu na scenę wchodzą lunchowe pudełka dostępne w sklepach IKEA. Znajdziesz w nich rozwiązania, które pozwolą Ci zabrać z domu na przykład zupę, sałatkę, makaron, kanapkę, czyli po prostu wszystko, na co tylko masz ochotę.

Klasyczne pudełka z serii KULLAR bądź IKEA 365+ to świetnie rozwiązanie do przenoszenia dań typu makaron, gulasz czy ryż z dodatkami. Oba wyposażone są w szczelne zamknięcia, które zapobiegają otwarciu i wylaniu zawartości. Do tego można je podgrzewać w mikrofalówce, łatwo je umyć, a składane jedno w drugie zajmują niewiele miejsca w kuchennej szafce. Co ważne pudełka z serii IKEA 365+ występują w różnych rozmiarach, więc ich wielkość można dostosować do konkretnego dania.

igor_20160701_006_03

Jeśli zamierzasz wziąć ze sobą lunch składający się na przykład z dania głównego oraz jakiegoś dodatku, powinieneś zwrócić uwagę na pudełka z serii FESTMÅLTID, występujące w dwóch rozmiarach. Mniejsze posiada dwie przegródki, większe natomiast trzy, przez co Twój obiad nie wymiesza się w drodze do pracy. A jeśli chciałbyś wziąć ze sobą sałatkę, to idealne posłuży w tym celu pudełko z serii BLANDNING. Posiada ono specjalny pojemnik na sos oraz plastikowy widelec i nóż, przez co można ją skonsumować prosto z pudełka.

A co, jeśli jesteś fanem zup czy kremów? Nie ma problemu. Wybierz termos na żywność z serii EFTERFRÅGAD. Dzięki szerokiemu otworowi termos łatwo napełnia się jedzeniem oraz równie łatwo się z niego je, a pokrycie ze stali czyni go odpornym na uderzenia.

igor_20160701_006_04

Przynoszenie domowego jedzenia do pracy może wydawać się początkowo pomysłem co najmniej nietrafionym. Warto jednak zaryzykować i przełamać swoje przyzwyczajenia, bo to rozwiązanie pełne korzyści – oszczędzisz dzięki temu czas i pieniądze, a także będziesz jadł zdrowo i to, na co masz ochotę. Niby taka niewielka decyzja, a jak dużo może zmienić, prawda?

NASZE JEDZENIE – naturalnie! Wiosna

Ze smakiem

 

Sezonowość to jedno z tych haseł, o których przypominamy sobie wtedy, gdy na straganach pojawiają się nowalijki, a na balkonach ustawiamy doniczki z ziołami. Po raz kolejny sięgam po książkę „NASZE JEDZENIE – naturalnie!”, której mocną stroną są przepisy na cztery pory roku, i szukam inspiracji na lżejszej niż w zimie menu.

Także rośliny dziko rosnące mogą być uzupełnieniem diety. Trzeba jednak pamiętać o tym, że niektóre objęte są całkowitą, lub, jak czosnek niedźwiedzi, częściową ochroną.

Także rośliny dziko rosnące mogą być uzupełnieniem diety. Trzeba jednak pamiętać o tym, że niektóre objęte są całkowitą, lub, jak czosnek niedźwiedzi, częściową ochroną.

Sezonowe jedzenie to nie jest elitarna i droga przyjemność. „Zaczyna się, gdy ugryziesz soczyste, niepryskane jabłko, zerwane prosto z drzewa. Można zakochiwać się w nim od nowa każdego roku” – tłumaczą autorzy książki „NASZE JEDZENIE – naturalnie!” z Leny Allblom z IKEA of Sweden na czele. A dlaczego sezonowe jedzenie jest ważne? Przecież w supermarketach można znaleźć produkty, które leżą na półkach przez cały rok — niezależnie od pory roku. „To prawda, ale tak bogaty wybór nie jest rzeczą naturalną. Oznacza to, że wiele produktów spożywczych, zanim włożysz je do wózka na zakupy, musi najpierw trafić do chłodni, by można było je przewieźć często sporo kilometrów”. A im dłużej produkty spożywcze są przechowywane, tym gorzej smakują i tym więcej tracą cennych składników odżywczych. Ponadto transport i intensywne chłodzenie są obciążeniem dla środowiska. Sezonowość zwykle łączy się z lokalnością produktów, które wykorzystujemy w kuchni, dzięki czemu codzienny jadłospis lepiej odpowiada miejscowym warunkom klimatycznym, a także naszym potrzebom (równoważy wpływ warunków otoczenia na nasze organizmy i ma wpływ na zdrowie, przede wszystkim na odporność). Kupowanie lokalnej żywności ma też skutki gospodarcze, gdyż wspiera lokalną społeczność.

Z książki „NASZE JEDZENIE…” wybrałam ciepłą sałatkę cytrynowo-ziemniaczaną z dodatkiem kwiatów czarnego bzu.
Dlaczego z kwiatami czarnego bzu? Bo są piękne, cudownie pachną i zawierają mnóstwo substancji odżywczych. Mają baldachy wielkości talerzyków deserowych. Smażone w cieście to prawdziwy rarytas.
Kwiaty czarnego bzu zbiera się od maja do lipca. Najlepiej rano, zaraz po ustąpieniu rosy, i przy ładnej pogodzie. Baldachy powinny być dobrze rozwinięte, bez mszyc i zanieczyszczeń. Ścina się je nożycami ogrodowymi lub ostrym nożem. By nie zakłócić naturalnego wzrostu i rozwoju rośliny, nie wolno pozbawiać krzewu wszystkich kwiatów.
I kolejna ważna wskazówka: kwiaty czarnego bzu należy przerabiać zaraz po zerwaniu.
A to tylko niektóre z długiej listy właściwości lecznicze kwiatów bzu czarnego: wzmacniają odporność, działają oczyszczająco, wykrztuśnie, antywirusowo, stabilizują krwiobieg, przyspieszają przemianę materii, wychwytują wolne rodniki.

Ciepła sałatka cytrynowo-ziemniaczana (z młodych ziemniaków) z dodatkiem kwiatów czarnego bzu

Ciepła sałatka cytrynowo-ziemniaczana (z młodych ziemniaków) z dodatkiem kwiatów czarnego bzu

Przystawka lub dodatek do innych potraw, dla 4 osób

  • 500 g młodych ziemniaków
  • 100 g oczyszczonych rzodkiewek (mogą być z liśćmi, o ile są młode)
  • 50 g oczyszczonej świeżo zebranej czerwonej cebuli
  • ok. 50 g oczyszczonych liści warzyw o musztardowym posmaku, np. mizuny lub rukoli
  • sól morska

Syrop z dodatkiem kwiatów bzu czarnego

  • skórka z połowy cytryny (10 g)
  • 45 g jasnego cukru trzcinowego
  • 75 ml octu jabłkowego
  • 50 ml wody
  • 1½ łyżeczki całych ziaren gorczycy żółtej
  • 5 g drobnoziarnistej soli morskiej
  • świeżo zmielony czarny pieprz
  • ok. 20 g kwiatów dzikiego czarnego bzu (jedynie szypułki z kwiatami, bez grubszych zielonych łodyg, które nadałyby gorzki posmak syropowi)
  • 1 łyżka świeżo wyciśniętego soku z cytryny

Uwaga: nie warto marnować czasu na ich mycie, zwłaszcza że można przy tym wypłukać cały ich wyjątkowy aromat. Wystarczy przed wniesieniem do domu otrzepać je, by pozbyć się owadów.

Sposób przygotowania

Sałatka:

  1. Dobrze wyszoruj lub oskrob ziemniaki. Ugotuj prawie do miękkości i lekko wystudź. Pokrój na plastry o grubości 1 cm i włóż do dużej, szerokiej salaterki. Dodaj pokrojone na cienkie plasterki rzodkiewki i cebulę.

Ważne, aby ziemniaki były ciepłe podczas dodawania słodko-kwaśnego syropu, dzięki temu będą mogły go wchłonąć i zyskać o wiele lepszy smak, niż gdyby były zimne.

Syrop:

  1. Obierz sparzoną cytrynę przy użyciu obieraczki do ziemniaków.
  2. Skórkę z cytryny, jasny cukier trzcinowy, ocet jabłkowy, wodę, ziarna gorczycy żółtej, sól morską i świeżo zmielony czarny pieprz umieść w niewielkim rondelku. Dodaj kwiatostany dzikiego bzu, delikatnie zanurzając je w płynie, i nakryj rondelek pokrywką. Powoli doprowadź zawartość rondelka do wrzenia, a następnie gotuj przez kilka minut do całkowitego rozpuszczenia cukru.
  3. Zdejmij rondelek z ognia. Wyjmij skórkę cytryny, posiekaj drobno i z powrotem wrzuć do rondelka. Następnie wyjmij kwiaty bzu, posiekaj szypułki i również wrzuć do rondelka.
  4. Dodaj świeżo wyciśnięty sok z cytryny.
  5. Polej rzodkiewki, czerwoną cebulę i ziemniaki ciepłym syropem, a następnie wszystko delikatnie wymieszaj. Odstaw sałatkę, na co najmniej 20 minut, aby smaki się „przegryzły”.

Tuż przed podaniem wymieszaj sałatkę z mizuną lub rukolą i dopraw do smaku solą morską.

Jeżeli nie masz kwiatów czarnego bzu, po zagotowaniu syropu dodaj do niego posiekaną świeżą miętę, koper, estragon, kwiaty szczypiorku lub kwiaty tymianku.

ksiazka IKEA

Nasze jedzenie – naturalnie!
Kierownik projektu: Lena Allblom, IKEA of Sweden Ab
Koordynator projektu: Anders Truedsson, Titel Books Ab
Zespół projektantów/stylistów: Caroline Anderson & Sofie Lawett, agencja Lokal 54
Dyrektor ds. artystycznych: Anna Viktorsson
Przepisy, tekst i zdjęcia: Kille Enna
Ilustracje: Anna Viktorsson

Książka „Nasze jedzenie – naturalnie!” została wydrukowana na papierze Arcoset Milk 130 g (symbol free Satin 150 g), spełniającym wszelkie wymagania odpowiedzialnej polityki drzewnej. Oznacza to, że surowce do produkcji papieru pochodzą z drzew rosnących w lasach zarządzanych zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju. Druk odbywa się z użyciem tuszu pochodzenia roślinnego, bez zawartości rozpuszczalników, natomiast zakłady drukarskie znajdują się w pobliżu naszych dużych rynków zbytu, co pozwala uniknąć transportu na długich trasach. W IKEA pracujemy także nad wykorzystaniem zadrukowanych materiałów, aby zminimalizować ich wpływ na środowisko w przyszłości.